Rekolekcje wakacyjne - rekolekcje ewangelizacyjne w Szczyrku.2006

Rekolekcje wakacyjne - REKOLEKCJE EWANGELIZACYJNE w Szczyrku.

     Bogu niech będą dzięki, że wybrał dla nas czas, miejsce, okolice, a zwłaszcza wszystkich, którzy przyjechali razem z nami do Szczyrku. Szczyrk to maleńka miejscowość, ale malowniczo położona. Wokoło górski krajobraz ze swym specyficznym urokiem. Tu najbardziej czuję bliskość Boga i Jego cud stworzenia. W czasie rekolekcji mogliśmy podziwiać piękno natury i przeżyć to podziwianie ze szczytów Klimczoka i Skrzycznego. Ośrodek rekolekcyjny salezjański położony jest wysoko i bardzo blisko Sanktuarium Maryjnego na Górce, zwanego Sanktuarium Gaździny Beskidu Śląskiego z urokliwą grotą Maryi i źródełkiem.
     Kiedy dotarliśmy z trudem pod górę na miejsce, zostaliśmy od razu przyjęci jak w rodzinie. Pierwsze dobre wrażenie spotęgowali animatorzy, Jola i Krzysztof Chudziccy, którzy w dalszych dniach okazywali się jeszcze bardziej rodzinni. Drugie dobre wrażenie wywarł na nas młodziutki ksiądz Arek, zaraz po święceniach. Uśmiechnięty i pełen dobrego humoru szybko znalazł z nami wspólny język. Ksiądz wypełniał swe zadanie w stu procentach. Swymi naukami trafiał w sedno tematu, poruszał serca i kierował nasze myśli na właściwe tory. Dzięki Bogu, że to właśnie ks. Arek był z nami. Muszę tu wspomnieć także diakona Łukasza, który od razu zyskał ogromną sympatię, a to głównie przez swój głos, głoszone kazania, świadectwa. To jego niesamowity charyzmat. Wszystkich zauroczył, gdy przemawiał, śpiewał, przygotowywał liturgie. Robił to perfekcyjnie.
     Teraz nasi animatorzy. Krzysztof okazał się wyśmienitym organizatorem wycieczek, zwiedziliśmy dalsze okolice Szczyrku, piękne kościoły. Podobały mi się jego świadectwa z pracy w poradni rodzinnej. Jola świetnie prowadziła rozmowy ewangelizacyjne, rozważania Pisma Św, zachęcała nas do głębszego przeżywania Namiotu Spotkania. Jola wypowiadała świadectwa bardzo płynące z serca. Utkwiły mi w pamięci jej ciepłe i uśmiechnięte oczy, dobre serce, tak jak u mamy. Miałam zaszczyt być cichym przyjacielem Joli, a mój mąż miał trudniejsze zadanie, gdyż był cichym przyjacielem księdza. Mieliśmy też szczęście mieszkać blisko kaplicy, gdzie choć na chwilę o dowolnej porze można było być blisko Jezusa Eucharystycznego. Na rekolekcjach odkryłam wartość odmawiania Jutrzni i Nieszporów. Staram się praktykować to w domu. To samo tyczy się poznawania słów Bożych natchnionych Duchem Św. podczas Namiotu Spotkania.
     Wzruszającym przeżyciem podczas rekolekcji było przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Pragnę by Jezus zapisywał mą kartę życia według swej woli wraz z Duchem Św, którego często przyzywam jako pocieszyciela i dawcę niezliczonych darów i łask. Świadomie też podpisałam Krucjatę Wyzwolenia Człowieka na całe życie, a mój mąż po raz pierwszy na rok. Zrobiliśmy to głównie w intencji mojego brata uwikłanego w nałogach, co doprowadziło do rozpadu jego małżeństwa. Zdecydowaliśmy się również z mężem na adopcję serca, czyli pomoc dziecku z Afryki.
     Pięknym wzorem życia były dla nas rocznice ślubów, zwłaszcza 25 lecie Jadzi i Janusza. Pokazali nam jak być oddanymi i troskliwymi rodzicami zwłaszcza dla chorego Karolka. Wierzę, że to Boży znak dla nas, że przez Karolka Chrystus rozlewał na nas swe światło pełne miłości. Dziękuję, że Karolek był z nami. Muszę też wspomnieć o Bożence i Karolu ze Skoczowa. Bożence dziękuje za płynące z serca, osobiste refleksje. Była najaktywniejszą w słowa uczestniczką rekolekcji. Okazała się też dobrą doradczynią w sprawach diety. Karol na większym forum był małomówny, ale prywatnie ma niesamowite poczucie humoru i ujmujący uśmiech. Powiedział krótkie i chyba najpiękniejsze świadectwa, które zapamiętamy jeszcze długo. To był dla mnie dobry wstrząs. W czasie jednego spotkania ewangelizacyjnego, kiedy wypowiadaliśmy się jak to wiele mamy już za sobą doświadczeń w poznawaniu Boga, Karol wzruszonym głosem ze łzami powiedział, że zazdrości tym osobom, bo on jest dopiero na samym początku... Pamiętam, że to słowo zwaliło mnie z nóg. Uświadomiło mi, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy na początku tej naszej nieudolnej, pokrzywionej drogi poznawania Boga i odkrywania Go w życiu i ludziach. Uświadomiłam sobie jaka jestem jeszcze mała... To zdanie bardzo zmieniło moje spojrzenie na osobistą wiarę. I jeszcze przytoczę drugie zdanie Karola podczas ostatniego dnia w czasie świadectw. Muszę wcześniej nadmienić, że czas świadectw był pięknym podsumowaniem przeżytej oazy i życia, wiele było łez i wzruszających świadectw. Karol wtedy ze łzami podziękował z serca, że mógł być wśród tylu szczęśliwych ludzi. I ja także dziękuję Bogu w imieniu naszej wspólnoty, że dane nam było być wśród szczęśliwych i Bożych ludzi. I już na koniec chcę zaznaczyć, że nie da się wszystkiego powiedzieć, ubrać w słowa. Przeżyliśmy tak wiele dobra, pogłębiliśmy naszą miłość małżeńską i rodzinną, odnowiliśmy się duchowo. To był czas siewu, teraz będzie czas zbiorów i naszego owocowania, obyśmy wydali jak największy plon. Chwała Panu.


                              Uczestniczka rekolekcji Anna Grych z Rodzinką