ORAR II st. w Częstochowie 2018

ORAR II st. w Częstochowie 2018

Wciąż jeszcze w sercu i duszy "dudnią" rekolekcje w Częstochowie. Chcielibyśmy podzielić się jeszcze krótkim świadectwem. Wszystko wydarzyło się już po powrocie do domu, więc na Godzinie Świadectw jeszcze tego nie wiedzieliśmy. Zaraz pierwszego dnia rekolekcji w środę wieczorem modliliśmy się w kaplicy, że otwieramy nasze serca, aby Jezus czynił z nami w czasie tych rekolekcji wszystko co chce, zgodnie z Jego wolą. Mieliśmy nadzieję, że nasze doświadczenie tu zdobyte pozwoli nam bardziej scalić nasz krąg, w którym ostatnio było trochę niepotrzebnych złych emocji. Te rekolekcje traktowaliśmy jak kolejny kurs dający nam uprawnienia do czegoś kolejnego. Takich kursów mamy przecież już pół szuflady :). Już pierwsze zdanie z Ewangelii "nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem (...) abyście szli i owoc przynosili..." J 15,16a, rozważane pierwszego dnia rekolekcji zaczęło nas jakoś dziwnie intrygować. Skupiliśmy się jednak na aranżacji pogodnego wieczoru, które bardzo lubimy, ale to zdanie gdzieś już wewnątrz pracowało. Kropla drążyła już skałę. Trzeciego dnia rekolekcji Edyta powiedziała, że fajnie byłoby, gdybyśmy może pojechali gdzieś na rekolekcje jako animatorzy, że dobrze byłoby się sprawdzić, że czuje, że jesteśmy już gotowi. Tę otwartość i gotowość wyrażaliśmy Panu Jezusowi zarówno podczas dialogu jak i podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Ta adoracja zresztą była jakaś inna - nie taka jak do tej pory, gdzie zasypywaliśmy Pana Jezusa prośbami, ale tym razem próśb nie było dużo (choć były głównie o łaski dla dzieci). Tym razem skupiliśmy się na dziękczynieniu i otwartości na Boże działanie modląc się słowami "niech się dzieje wola Twoja, a nie moja Panie". Po powrocie do domu jeszcze  raz sięgnęliśmy do powyższego zdanie z Ewangelii św. Jana i tu stał się cud. W jednej chwili uświadomiliśmy sobie kto tu kogo powołał. Do tej pory wydawało się nam, że to MY wybraliśmy Pana Jezusa jako naszego Pana i Zbawiciela, że to MY się formujemy w Domowym Kościele i że to MY dokładamy starań, że to MY podjęliśmy takie, czy inne decyzje itd. Nic bardziej mylnego - to ON nas powołał, ON nas formuje i ON nas prowadzi, i to ON nam daje łaskę w postaci kolejnego dnia życia, aby JEMU służyć. Trzy i pół roku czekaliśmy, aby to zrozumieć. Wydawało nam się, że w Namiocie Spotkania nic do nas nie mówi, ale za to teraz jak powiedział, to wywrócił nasze myślenie o 180 stopni. W poniedziałek wieczorem zadzwoniłem do naszej pary rejonowej poinformować ich, że przeżyliśmy ORAR II st. To są nasi serdeczni znajomi z drugiego kręgu z Kutna. I tu stał się kolejny cud - zaproponowali nam posługę pary animatorskiej w wakacje na Oazie Rodzin II stopnia. Ze wzruszeniem przyjęliśmy tę propozycję - Pan Jezus zadziałał natychmiast, kiedy tylko powiedzieliśmy mu: "niech się dzieje wola Twoja a nie moja Panie". Dziś ludzie mówią: "przypadek", "zbieg okoliczności" - wiemy, że nie ma czegoś takiego - to jest ZAMYSŁ BOŻY. Wystarczy tylko otworzyć się na Jego działanie. "Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi".

Wspieramy Was modlitwami i również prosimy o modlitwę w związku z naszą posługą.

Niech Wam Bóg błogosławi, strzeże Was i obdarza pokojem.

Edyta i Paweł Rozpiórscy z Kutna

diecezja łowicka